9 lutego 2026

Historia medycyny. Jak wyglądała ginekologia w Łodzi w minionych wiekach

Related

Historia Łodzi. Etapy rozbudowy miasta

Historia Łodzi to fascynująca opowieść o niezwykłej transformacji niewielkiej...

Masaż leczniczy a masaż relaksacyjny – czym się różnią i kiedy wybrać który?

Masaż to jedna z najstarszych i najskuteczniejszych metod wspierania...

Budowa SDLG – Niezawodne Maszyny i Profesjonalny Serwis dla Twojej Firmy

Budowa SDLG to synonim jakości, trwałości i innowacyjnych rozwiązań...

Klub Widzew i jego areny treningowe

Tak się już przyjęło, że tradycyjnie każdy duży klub...

Share

Trudno sobie wyobrazić, że tak duże miasto przemysłowe, które rozwijało się w niesamowitym tempie w sektorze przemysłowym, nie mogło kiedyś pochwalić się odpowiednimi warunkami życia dla zwykłych ludzi. Medycyna rozwijała się w Łodzi w bardzo wolnym tempie, a w XIX i XX wieku bardzo brakowało lekarzy, farmaceutów i położników – informuje strona ilodz.com.

Szczególnie trudna była sytuacja ze zdrowiem kobiet. Nie było narzędzi higienicznych i diagnostycznych znanych współczesnym ludziom, a kobiety w większości leczyły się samodzielnie.

W tym artykule przypomnimy, co działo się w zakresie medycyny kobiecej w Łodzi i ogólnie w Polsce w minionych stuleciach.

Bez diagnostyki, testów i badań ginekologicznych: jak łódzkie kobiety dowiadywały się o ciąży i rodziły dzieci?

Dowiedzenie się o ciąży w XIX i XX wieku nie było takie proste. Nie było narzędzi diagnostycznych znanych współczesnym ludziom, ani sprzętu medycznego, takiego jak ultrasonograf. Jak więc kobiety dowiadywały się o ciąży?

Pierwszą rzeczą, która przychodzi na myśl, jest przerwa w cyklu menstruacyjnym. Dla współczesnej kobiety jest to jeden z pierwszych i najważniejszych sygnałów, że ciąża się rozpoczęła. Jednak w tamtych czasach było nieco inaczej. Cykle menstruacyjne były często zakłócane po prostu z powodu złej higieny, braku odpowiedniej pielęgnacji, złego odżywiania, częstego przechłodzenia narządów kobiecych i braku świadomości na temat zdrowego życia seksualnego itp., zwłaszcza na terenach wiejskich. Dlatego brak miesiączki zwykle nie wskazywał na ciążę, a jeśli już, to prawie nigdy nie był sygnałem dla ówczesnych łodzianek. Wyjątkiem była amenorrhoea.

Zamiast tego inne naturalne objawy, takie jak nudności i obrzęk piersi, wskazywały na ciążę. Jednak nawet jeśli taki stan został odnotowany, potwierdzenie ciąży było prawie niemożliwe, tylko wtedy, gdy można było dotknąć płodu.

W tamtym czasie niemożliwe było również ustalenie, czy kobieta była w ciąży mnogiej czy pojedynczej. Nie było również sposobu na określenie stanu dziecka lub ewentualnych powikłań. Oczywiście wszystko to wpływało na przebieg ciąży, powodując częste poronienia, śmierć matek w trakcie lub przed porodem, narodziny chorych dzieci i tak dalej.

Poród w Łodzi przy braku odpowiedniej medycyny

Kiedy nadchodził czas porodu, często odbywał się on nie w szpitalu, tylko w domu. Według statystyk tylko 15% kobiet w Polsce w tamtych latach mogło sobie pozwolić na poród w szpitalu pod opieką wykwalifikowanych lekarzy. Dla większości łodzianek poród w placówce medycznej był po prostu luksusem, na który nie było ich stać. Co dopiero mówić o terenach wiejskich województwa?

Najczęściej w porodach uczestniczyli krewni lub kobiety z najbliższego otoczenia, które były w domu. Czasami zatrudniano położne do domu, ale to również było nieosiągalne dla większości ludzi z powodu braku pieniędzy. 

Wobec braku odpowiednich warunków sanitarnych w domu, porody często kończyły się niepowodzeniem. W Łodzi nie było jeszcze powszechnie dostępnej wody, nie mówiąc już o ciepłej wodzie czy czystych prześcieradłach i ręcznikach. O sterylności nie było mowy. 

W takich warunkach kobieta i dziecko po porodzie mogli znajdować się w niebezpiecznym stanie. Biorąc pod uwagę trudną sytuację epidemiologiczną w Łodzi na początku XX wieku, sytuację pogarszał fakt, że choroby rozprzestrzeniały się bardzo szybko. Często zarażały się nawet te akuszerki, które przychodziły przyjmować porody.

Śmiertelność noworodków w Łodzi była wówczas niezwykle wysoka. Niestety, nie dysponujemy dokładnymi statystykami, ale znamy ogólną sytuację w kraju: w latach 30. prawie jedna czwarta wszystkich zgonów dotyczyła noworodków.

Choć może się to wydawać dziwne, istnieją statystyki z tamtych czasów dotyczące śmiertelności noworodków urodzonych poza związkiem małżeńskim – liczba ta mogła sięgać 50%. Wyjaśnia to fakt, że kobiety, które zaszły w ciążę poza związkiem małżeńskim, były potępiane przez społeczeństwo i uważane za naruszające normy moralne i etyczne. Takie potępienie faktycznie skazywało je na życie poza wszelkimi normami. Rodziły dzieci poza związkiem małżeńskim w samotności, w tajemnicy przed innymi, w okropnych warunkach. Czasami próbowały przerwać ciążę na własną rękę, co skutkowało tym, że dzieci rodziły się chore, słabe lub szybko umierały.

Noworodki umierały również z powodu niedożywienia. Często kobiety w ówczesnej Łodzi nadal ciężko pracowały w fabrykach, co powodowało problemy z karmieniem piersią. Dzieciom podawały zawodny substytut – mleko krowie, które nie było sterylne i często zanieczyszczone, co powodowało rozprzestrzenianie się niebezpiecznych infekcji. 

Kiedy rozpoczęła się droga do zmian?

Kobiety w Łodzi starały się zmienić sytuację związaną z ciążą i porodem już przed I wojną światową. Wówczas w mieście powstało Towarzystwo Opieki nad Matką i Dzieckiem „Kropla Mleka”, które później rozszerzyło swoją działalność na inne regiony Polski.

Choć idea towarzystwa i jego główne cele nie były nowe, lecz zapożyczone z Francji, z powodzeniem „zakorzeniły się” w Łodzi i całej Polsce. Towarzystwo udzielało matkom porad dotyczących pielęgnacji i zdrowia niemowląt oraz zachęcało do naturalnego karmienia piersią. Organizacja dostarczała również niemowlętom odpowiednio przygotowane i bezpieczne mleko krowie.

Mleko dostarczane rodzinom, które nie mogły karmić piersią swoich dzieci, było badane bakteriologicznie, pasteryzowane i przygotowywane w proporcjach odpowiednich dla noworodków. Takie mleko pochodziło wyłącznie od szczepionych krów, które znajdowały się pod ścisłą kontrolą weterynaryjną.

I wojna światowa, rodzące kobiety i niemowlęta w Łodzi

W okresie przedwojennym towarzystwo z powodzeniem działało w Łodzi. Zapotrzebowanie na mleko było niezwykle duże – już w pierwszym roku działalności organizacja rozdała ponad 140 tysięcy dziennych porcji pożywnego i bezpiecznego mleka dla niemowląt. W kolejnych latach liczba ta tylko rosła. Podobnie jak liczba lokalizacji w mieście, w których można było je otrzymać.

I wojna światowa z pewnością wpłynęła na pracę towarzystwa. Proces pozyskiwania wysokiej jakości mleka z bezpiecznych miejsc, a także logistyka, stały się bardziej skomplikowane. Aby kontynuować swoją działalność, towarzystwo musiało wprowadzić przynajmniej niewielką opłatę za mleko pasteryzowane, podczas gdy mleko niepasteryzowane było dostępne za darmo.

W tamtych latach zakres usług Towarzystwa również znacznie się rozszerzył. Trzeba było aktywniej promować kwestię higieny niemowląt, co było bardzo ważne w czasie wojny. Dzieci potrzebowały częstszego nadzoru medycznego, więc Towarzystwo zapewniało, w miarę swoich możliwości, systematyczne badania, konsultacje i skierowania do przychodni.

Ostatecznie, po zakończeniu wojny, towarzystwo otrzymało ogromne wsparcie od innych organizacji miejskich i władz miasta. Wsparcie finansowe zapewniały lokalne banki, wydawnictwa, firmy ubezpieczeniowe i kredytowe, fabryki itp.

Pod tym względem Łódź stała się wzorcem dla innych polskich miast. Wkrótce organizacje o tej samej nazwie pojawiły się w Warszawie, Radomiu, Kaliszu, Dąbrowie itd. Miały one ten sam statut i te same funkcje, a także zajmowały się opieką nad matkami i dziećmi, zwłaszcza z ubogich rodzin.

Łódzkie towarzystwo działało aż do II wojny światowej. A po jej zakończeniu rozpoczęła się nowa karta historii miasta, o której warto opowiedzieć w osobnym artykule.

....... . Copyright © Partial use of materials is allowed in the presence of a hyperlink to us.